1 Obserwuję
JacobScott

JacobScott

Roland

Roland - Stephen King Na początku książka mnie nie zachwyciła. Roland był dla mnie zbyt papierową postacią, czasami wręcz klonem Wiedźmina. Sam motyw wędrówki także nie był oryginalny, czułem że zapowiada się coś pokroju Hobbita. Jednak najbardziej przeszkadzało mi uczucie zagubienia, jakby autor nie chciał powiedzieć mi o co tutaj w ogóle chodzi, skąd wziął się Roland i czym jest ta legendarna Mroczna Wieża, podobnie było z wszelakimi rytuałami i wstawkami w tamtejszym języku. Z czasem jednak wszystko się zmieniło: opowiadanie nabrało sensu i żywotności, oczarowało mnie swoją treścią. Papier z którego stworzony był Roland przeistoczył się w żywy organizm, a motyw wędrówki nieco bardziej mnie do siebie przekonał. Gdy wreszcie "zadomowiłem" się w opowiadaniu, natknąłem się na metafizyczny opis świata i Mrocznej Wieży w jego centrum – to było coś niesamowitego! O tym samym uczyłem się kiedyś u mojego duchowego Mistrza, więc treść mnie zachwyciła. Mroczna Wieża stała się czymś realnym – książkowy świat zaczął tętnić życiem. Czy może być coś lepszego dla czytelnika? Moim zdaniem nie. Gorąco polecam, a sam od razu sięgam po kolejny tom Mrocznej Wieży :)