1 Obserwuję
JacobScott

JacobScott

Czarny kot

Czarny kot - Edgar Allan Poe "Czarny kot" to moje pierwsze spotkanie z E.A. Poe – i z radością w sercu (oraz grozą w umyśle) muszę przyznać, że było to spotkanie znakomite i przerażające. Zbiór ten jest horrorem samym w sobie, który połknąłem w jeden wieczór, oraz który przez kolejne kilka godzin nie pozwolił mi usnąć. Czy aby nie to jest wyznacznikiem dobrego opowiadania grozy? Sam "Czarny kot" przywiódł z moich wspomnień sen z dzieciństwa o moim kocie siedzącym na parapecie w wejściu do klatki schodowej, gdy cały świat okryty został nieprzeniknionym mrokiem i złowieszczym, piekielnym ogniem. Ten kot miał wydłubane oczy. Obudziłem się niemal natychmiast gdy go zobaczyłem. Serce łomotało mi w piersi. Zapewne domyślacie się jak bardzo wspomnienie koszmaru związało się z przerażającymi słowami Poego. A "Beczka Amontillado"? Boże, przez całą noc słyszałem to cholerne słowo: Amontillado, Amontillado, Amontillado! Ostatni tekst był chyba najbardziej schizowy, tak bardzo wczułem się w paranoiczne myśli bohatera, że sam poczułem się zaszczuty i przytłoczony. Jeśli pragniecie czegoś co faktycznie was przerazi, ot czystą grozę bez domieszki pobocznego potoku delikatnych słów, wątków obyczajowych i snucia przydługich historii – jest to książka dla was. Jednak, czy będziecie w stanie zaaplikować sobie dożylnie tak wielką dawkę strachu? Lepiej dobrze się zastanówcie... ja spróbowałem i nie żałuję!